Fibcia [*]

| żyła: | styczeń 2005 - luty 2008 |
| maść: | Tchórz Klasyczny |
Fibcia to fretka z adopcji, trafiła do nas w październiku 2005 roku z Opola.
Fiba była fretką niepełnosprawną, po uszkodzeniu kręgosłupa zafundowanym jej przez pierwszych właścicieli, z niedowładami i porażeniami nerwów od pasa w dół.
Na szczęście trafiła w Opolu do kobiety o wielkim sercu, prowadzącej przytulisko dla kotów- to ona nie dała jej umrzeć.
Patrząc się na Fibę chciało się płakać...
ona jednak na to nie pozwalała, była od samego początku straszną gadułą, wesołym ogonkiem, zaczepiającym wszystkich do zabawy.
Na początku bałam się jej dotknąć, żeby nie zrobić jej krzywdy- pomogła nam wtedy Ula, za co jestem jej bardzo wdzięczna.
Przez kilka miesięcy Fiba dostawała leki, codziennie miała zakładane opatrunki na łapki, które były zdarte aż do kości, była smarowana maściami na odparzenie.
Potem wszystkich zadziwiała swoją sprawnością i radością- fretka, która nie potrafiła na początku stanąć na nogi, nauczyła się na swój sposób chodzić, nawet biegać?, potrafiła się wspaniale wspinać, po wielu miesiącach została zaakceptowana przez nasze pozostałe fretki, u naszych znajomych wzbudzała zdziwienie, czułość i podziw?
Była fretką stale potrzebującą pomocy człowieka- wymagała codziennych zabiegów pielęgnacyjnych, które dzielnie znosiła, miała swoje lepsze i gorsze dni, ale zawsze pokazywała swoją wielką miłość, z całkowitym zaufaniem zasypiając u nas na rękach
Fiba była fretką z wielką wolą życia, bardzo dużo nas nauczyła, pokazała nam, ze zawsze warto walczyć i nie wolno się poddawać- była po prostu niesamowita.
Niestety jej organizm się w końcu poddał- doszło do zakażenia i zapalenia płuc, wszystko potoczyło się błyskawicznie...
Odeszła od nas w lutym 2008 roku
